Sprzeciwiać się swojej naturze

Nie dawno czytałem Dziennik Życia Wewnętrznego św. Weroniki Giuliani. Najważniejszą rzeczą jaką zapamiętałem z tej lektury było to, że św. Weronika zmuszała się do działania przeciw swojej naturze. Przeciwko swoim naturalnym tendencjom. Zwykle to co najprzyjemniejsze i najłatwiejsze dla nas jest dalekie od świętości. Tylko postępowanie wbrew swym naturalnym skłonnością jest godne świętości.

Pomyślałem o tym, by na co dzień stosować się do tej zasady. Właściwie to już od jakiś kilkunastu dni lub więcej zacząłem robić rzeczy na przekór sobie, lecz jedynie takie, które są dobre.

Zacząłem od najprostszych rzeczy. Od niedawna np. skrupulatnie szczotkuję zęby trzy razy dziennie. Musiałem się do tego zmusić, ale to nie jeden raz, lecz za każdym razem.

Kolejnym krokiem pod górę, było założenie tego bloga i rozpoczęcie pisania na nim. To też przyszło i przychodzi mi z trudem.

Wiem jednak, że te rzeczy są dobre. Praktycznie każda rzecz, która jest z natury dobra, pożyteczna lub moralna wymaga włożenia w nią wysiłku. Bez pracy nie ma kołaczy – jak to mawiają.

Obecnie staram się rzucić palenie (nie palę już od kilkunastu dni) i także wiem, że gdy nachodzi mnie silne „swędzenie” muszę odwracać się od swych naturalnych skłonności (uległości, lenistwu, złemu samopoczuciu) i zwiększać wysiłki w celu pozbycia się całkowicie tego nałogu.

Dlaczego pożyteczne rzeczy wymagają włożenia w nie tyle wysiłku? Odpowiedzi udziela na nie filozofia totalizmu.

Dodatkowo zachęcam do przeczytania dwóch artykułów na temat wspomnianej dziś świętej oraz jeśli kto pragnie – również zapoznanie się z jej dzienniczkiem.

http://klaryskikapucynki.pl/o-nas/swieta-weronika-giuliani/
https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/swieci/wg_dziennik.html

Niech Was dobry Bóg błogosławi!

Pozdrawiam!